Są tkaniny, które trzeba prasować, pilnować i traktować z namaszczeniem. I jest seersucker, który całe to zamieszanie ma w nosie. Jego pomarszczenie to nie przypadek ani zaniedbanie, tylko cała idea. Z bawełnianego seersuckera uszyłyśmy sukienki Nea Mini, więc to dobry moment, żeby opowiedzieć Wam kilka ciekawostek o materiale, który od czterystu lat robi karierę właśnie dlatego, że wygląda na niewyprasowany.
Mleko i cukier
Nazwa seersucker pochodzi od perskiego wyrażenia "shir o shekar", czyli dosłownie "mleko i cukier". To bardzo trafny opis: gładkie pasy tkaniny są jak mleko, a pomarszczone, chropowate pasma jak kryształki cukru. Tkanina narodziła się w Indiach, skąd w XVII wieku zaczęła trafiać do Europy, a wiek później do amerykańskich kolonii. W gorącym i wilgotnym klimacie nie miała sobie równych i to właśnie tam zbudowała swoją legendę.
Zmarszczki tkane, nie prasowane
Najciekawsze w seersuckerze jest to, jak powstaje jego faktura. To nie jest efekt chemii ani gorącego tłoczenia, które z czasem się wypłukuje. Pofałdowanie jest wplecione w samą konstrukcję tkaniny metodą tkania z luźnym naprężeniem. Nici osnowy nawija się na dwa osobne wały: część biegnie napięta jak struna, a część celowo luźno. Podczas tkania luźne nici marszczą się i tworzą trwałe, trójwymiarowe pofałdowanie, które przetrwa każde pranie. Zmarszczki nie znikną, bo nie są dodatkiem do tkaniny, tylko jej strukturą.
Z tej konstrukcji bierze się cała magia użytkowa. Pofałdowana powierzchnia sprawia, że tkanina nie przywiera do ciała, tylko opiera się na nim punktowo. Między materiałem a skórą zostaje warstwa powietrza, która działa jak naturalna klimatyzacja: powietrze krąży, pot odparowuje, a Ty nie masz uczucia mokrej tkaniny przyklejonej do pleców. Dlatego seersucker od pokoleń jest odpowiedzią na upały w Nowym Orleanie, Bombaju i Palermo.
Od garniturów bankierów po amerykański Senat
Około 1909 roku krawiec Joseph Haspel z Nowego Orleanu zaczął szyć z seersuckera męskie garnitury. Na parnym Południu Stanów okazały się strzałem w dziesiątkę i z czasem stały się klasykiem amerykańskiej elegancji. Legenda głosi, że Haspel, chcąc udowodnić praktyczność materiału, wszedł w garniturze do oceanu, a wieczorem, po wyschnięciu, poszedł w nim na kolację.
Tkanina ma też swoje święto w amerykańskim Senacie: w czerwcu senatorowie zakładają garnitury z seersuckera na tak zwany Seersucker Thursday, nawiązując do czasów sprzed klimatyzacji, kiedy lekka tkanina była jedynym ratunkiem w waszyngtońskim upale. Po seersucker sięgali też włoscy projektanci, od Zegny po Dolce&Gabbana, bo pomarszczona faktura daje letnim ubraniom lekkość, której nie da się podrobić.
Tkanina dla ludzi, którzy nie lubią prasować
Seersucker ma jedną cechę, za którą kochają go wszyscy, którzy pakują walizki: nie wymaga prasowania, nigdy. Zagniecenia po prostu nie są widoczne, bo cała tkanina jest celowo pomarszczona. Możesz zwinąć sukienkę w kulkę, wcisnąć ją do plecaka, wyjąć po dwóch dniach i założyć na kolację. Będzie wyglądała dokładnie tak, jak powinna.
Warto tylko pilnować składu. Prawdziwy seersucker jest bawełniany, czasem jedwabny lub wełniany. W sieciówkach spotkacie wersje z domieszką poliestru, w których cała oddychająca konstrukcja przestaje mieć sens: faktura zostaje, ale powietrze już nie krąży, a wilgoć nie odparowuje. Dodatek syntetyku obniża tu wyłącznie cenę produkcji, nie podnosi żadnej właściwości.
Nea Mini, czyli nasz seersucker
Sukienki Nea Mini w bieli i błękicie uszyłyśmy z bawełnianego seersuckera z certyfikatem Oeko-Tex. Dopasowana góra podkreśla sylwetkę, a dół w formie bombki daje objętość i ruch. Sukienka nie potrzebuje wielu detali, bo jej charakter budują krój i sama struktura tkaniny: światło pracuje na pofałdowanej powierzchni i wydobywa jej fakturę. Odporność na zagniecenia oceniamy na 5/5, więc to idealna kandydatka na wakacyjne wyjazdy.
Pierzesz ją w 30 stopniach na delikatnym programie, suszysz rozwieszoną i tyle. Żelazko zostaje w szafie, a Ty masz więcej czasu na lato. Więcej ubrań, które dobrze znoszą upały, znajdziesz w kategorii NA UPAŁY.